Śląski – dialekt, gwara czy język?
O śląskim mówi się najczęściej w kategoriach dialektu i gwary. Posługują się nim mieszkańcy Górnego Śląska, a w ich mowie słychać wyraźne wpływy z innych języków, w tym np. niemieckiego, morawskiego czy czeskiego. Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku, ślōnsko godka jest używana przez 458 tysięcy osób. Jest on drugim, zaraz za angielskim, językiem innym niż polszczyzna, którym mówi się w polskich domach.
Dla porównania: językiem islandzkim posługuje się 320 tysięcy osób. Jest on językiem narodowym Islandii, podczas gdy śląski nie ma statusu języka regionalnego.
W języku polskim nie istnieją jednoznaczne kryteria, które pozwoliłyby jasno określić moment, w którym gwarę lub dialekt można byłoby podnieść do rangi języka regionalnego. W naukowej terminologii znajdziemy takie określenia jak „unikalne cechy”, „znaczące różnice”, „zupełnie inna morfologia” czy „odmienna składnia”. W rzeczywistości jest to dalekie od precyzji – trudno ustalić granicę i zdefiniować, co tak naprawdę znaczy „unikalne” czy „znaczące”.
W artykule o śląskim będę pisał jako o języku – nie tylko z uwagi na własne przekonania. Przemawiają za tym argumenty językoznawcze, które w rozmowie ze mną wysunął badacz języka śląskiego, prof. Henryk Jaroszewicz.
Śląska walka o tożsamość
W 2007 roku media na Śląsku podały informację o złożeniu pierwszego projektu ustawy o nadaniu śląskiemu statusu języka regionalnego. Choć niektórzy dopiero w ostatnim miesiącu zetknęli się z tematem Ślązaków i ich języka, starania o podniesienie rangi ich mowy w polskim prawie trwają już prawie 20 lat.
Śląski miał swoich sojuszników wśród działaczy społecznych, polityków, ale i naukowców – odbyły się konferencje językoznawcze, na których podniesiono temat konieczności kodyfikacji języka śląskiego. Jedną z czołowych badaczek tematu była wówczas prof. Jolanta Tambor, która razem ze swoim zespołem specjalistów dokonała w latach 2009-2010 opracowania współczesnego zapisu mowy śląskiej.
Powstało wiele projektów ustaw. Były one jednak albo odrzucane przez parlament, albo leżały w tzw. zamrażarce sejmowej. Przyjęto ją dwukrotnie – pierwszy raz 26 kwietnia 2024 roku. Zawetował ją wówczas prezydent Andrzej Duda. Dwa lata później projekt przeszedł ponownie. 12 lutego 2026 roku odrzucił go Karol Nawrocki, co zakończyło fiaskiem dziewiątą próbę legislacyjną w kwestii języka śląskiego.
Dlaczego śląski jest językiem i powinien zostać uznany prawnie? Dlaczego w ogóle Ślązakom aż tak zależy na tej decyzji? O tym rozmawiałem z prof. Henrykiem Jaroszewiczem, serbokroatystą, polonistą, jednym z założycieli Rady Języka Śląskiego i autorem pierwszego w historii naukowego opracowania kodyfikującego język śląski.
„Martwa litera prawa”
Nie ma wątpliwości, że uznanie śląskiego za język regionalny to kwestia tożsamości Ślązaków. Prof. Henryk Jaroszewicz tłumaczy, że to też zabieganie o kulturę i jej przetrwanie – ślōnsko godka mogłaby być pełnoprawnym przedmiotem nauczanym w szkole, uczniowie mieliby możliwość zdawania z niej matury (podobnie jak w przypadku kaszubskiego). Dodatkowo łatwiejsze byłoby pozyskanie pieniędzy na rozmaite wydarzenia promujące język śląski i inicjatywy z nim związane. Po stronie zwolenników tej decyzji jest też ustawa o języku polskim z 1999 roku, choć jej zapisy wydają się ignorowane:
Tam jest zapis, że język polski rozumiemy bardzo szeroko, a dbałość o niego dotyczy też gwar i dialektów. W rzeczywistości to martwa litera prawa. Jest przeciwnie – nas się ich w szkołach oducza, ganiono nas za gwarową wymowę – tłumaczy prof. Jaroszewicz.
Ma to odzwierciedlenie w debacie publicznej – posługiwanie się regionalizmami (które przypomnijmy, z punktu widzenia języka nie są błędami) jest postrzegane jako niechlujne. W 2023 roku dziennikarka Justyna Dobrosz-Oracz ostro zareagowała w momencie, gdy polityk Janusz Kowalski użył słowa przyglądnęła. Reporterka poprawiła go mówiąc: „przyjrzała, jak już po polsku mówimy”.
Przyglądnąć się i przyjrzeć się to formy poprawne, obie znaczą to samo. Pierwsza z nich to regionalizm powszechny szczególnie w Polsce południowej. Druga należy do normy literackiej.
Zagrożenie, które nie istnieje
Niestety dziś zamiast zrozumienia potrzeby zachowania śląskiej kultury, w przestrzeni publicznej dominuje przekaz sporu o charakterze politycznym. To duży kłopot, bo bez odpowiedniego wsparcia język śląski może mieć problem z przetrwaniem – zanika ciągłość pokoleniowa, chętni na naukę muszą korzystać z okazjonalnych zajęć lub (często płatnych) kursów.
Przeciwnicy uznania śląskiego za język podnoszą argument oparty na strachu – w ich rozumieniu podpis ustawy miałby zagrażać polszczyźnie. To nielogiczne z punktu widzenia językoznawczego:
Śląski nie zagraża polszczyźnie. W jaki sposób język, którym mówi – lepiej lub gorzej – pół miliona ludzi, może zagrozić językowi, którym mówi czterdzieści milionów? To nie jest tak, że on w jakiś sposób zakłóca komunikację czy destabilizuje państwo. Wręcz przeciwnie – to element, który wzbogaca kulturę.
W 2005 roku za pierwszy (i jedyny dotąd) język regionalny uznano kaszubski. Choć i w jego przypadku sytuacja nie była od początku przesądzona. Mowę Kaszubów „absolutnie gwarą” z całą stanowczością nazywał prof. Jan Miodek jeszcze w 1997 roku. To pokazuje, że językoznawstwo nie jest nauką ścisłą, która daje jednoznaczne odpowiedzi. Specjaliści mogą się ze sobą nie zgadzać.
Dlaczego nie dialekt?
Profesor Jaroszewicz przypomina, że pojęcie dialektu kojarzyło się zawsze z zamkniętym środowiskiem. I choć terminy językoznawcze są płynne, wciąż istnieje coś takiego jak „definiowane pojęcie dialektu”. Dialekt łączył się z regionem. Nie używano go do tworzenia kultury wysokiej, mówiono nim raczej w domu, nie na ulicy. Ze śląskim jest dziś zupełnie inaczej:
Nie da się języka śląskiego wpisać w ramy pojęciowe dialektu. Już w maju biężacego roku mamy w Teatrze Śląskim premierę „Hamleta” po śląsku, Coca-Cola reklamuje się po śląsku, banki kolportują ulotki po śląsku. Inteligencja mówi po śląsku, mamy też literaturę piękną. Ten język nie funkcjonuje już w kontaktach tylko rodzinnych.
W 2011 roku Rada Języka Polskiego została zapytana o to, czy śląski powinien zostać uznany za język regionalny. Opinia była wówczas negatywna. Przewodnicząca instytucji, prof. Katarzyna Kłosińska, 20 stycznia 2026 roku przyznała, że sytuacja diametralnie się zmieniła i dziś „nie ma żadnych przeciwwskazań”, żeby ślōnsko godka została prawnie podniesiona do rangi języka regionalnego:
Obecnie sytuacja socjolingwistyczna etnolektu śląskiego jest inna niż w 2011 r. (…) Przede wszystkim wtedy ten język nie był tak skodyfikowany, jak jest teraz. Nie rozwijała się tak wtedy literatura, nie było takiej liczby osób, które się z tym językiem utożsamiały, wskazywały za swój ojczysty, rodzinny, domowy język.
Dodatkowo zaznaczyła, że kaszubski w momencie uznawania za język regionalny był mniej skodyfikowany i nie posiadał takiej literatury, jaką dziś posiada śląski.
Co dalej z językiem śląskim? „Będziemy robili swoje”
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, która podnosiła do tej rangi mowę Ślązaków. Nie możemy tu jednak mówić o żadnym zniechęceniu czy wstrzymaniu dalszych prac. Prof. Jaroszewicz mówi, że jest wprost przeciwnie, choć nie ma większych nadziei na zmianę w najbliższej przyszłości:
Takie decyzje działają mobilizująco. To nie podcina skrzydeł, tylko pozytywnie irytuje. Myślę, że za kadencji tego prezydenta więcej prób już nie będzie, bo widzimy, jak one się kończą. Ale będziemy robili swoje.
W dyskusji często podnoszony jest argument o „czystej polszczyźnie”, która powinna być oficjalna i zgodna z normą. Ale nasz język nigdy tak nie wyglądał – odmiany regionalne kształtowały się, zmieniały i rozwijały na przestrzeni wieków. To dlatego dziś mamy słowa czy akcenty charakterystyczne dla danych regionów Polski. Dobrze podsumowuje to porównanie prof. Jaroszewicza:
Przyjemniej jest, kiedy wchodzimy do lasu i słyszymy świergot różnych ptaków, a nie tylko jednego. Albo gdy widzimy różne, kolorowe rośliny na łące. Z językami jest tak samo. Różnorodność jest bogactwem, a nie niebezpieczeństwem.
Konsultacja merytoryczna: dr hab. Henryk Jaroszewicz – profesor Uniwersytetu Wrocławskiego. Językoznawca, socjolingwista, serbokroatysta. Specjalista języków zachodniosłowiańskich i południowosłowiańskich. Urodził się i wychował w Gliwicach, dlatego język śląski jest mu „emocjonalnie bliski”. Autor pierwszego w historii naukowego opracowania tego języka: „Zasady pisowni języka śląskiego”. Był też pomysłodawcą i członkiem-założycielem Rady Języka Śląskiego.
