Andrzej Zaucha zginął 35 lat temu. Jego zabójca do dziś pracuje w branży filmowej

35 lat temu, 10 października 1991 roku Andrzej Zaucha został zastrzelony przed Teatrem STU w Krakowie. Sprawcą był Yves Goulais, francuski reżyser i mąż aktorki Zuzanny Leśniak, z którą wokalista miał romans. Zaucha zginął na miejscu. Jego zabójca po odbyciu kary więzienia pozostał w Polsce i dziś pracuje w branży filmowej.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Andrzej Zaucha zginął 35 lat temu, źródło: PAP

Andrzej Zaucha wdał się w romans z mężatką

Andrzej Zaucha należał do najpopularniejszych polskich wokalistów przełomu lat 80. i 90. Wykonywał jazz, soul i muzykę rozrywkową, był również aktorem i multiinstrumentalistą. Grał między innymi na saksofonie, perkusji i harmonijce. Publiczność pokochała go za takie przeboje jak „Byłaś serca biciem”, „Bądź moim natchnieniem” oraz „C’est la vie – Paryż z pocztówki”.

„Był, można powiedzieć, showmanem w hollywoodzkim stylu. Poruszał się z łatwością w każdym gatunku muzycznym, frazował jak jazzman, a skalą głosu mógł wpędzić w kompleksy niejednego śpiewaka operowego” - wspominał kompozytor i wokalista Andrzej Sikorowski.

W sierpniu 1989 roku zmarła ukochana żona Andrzeja Zauchy, Elżbieta, z którą spędził 23 lata. Jej śmierć była dla niego ogromnym ciosem. Artysta został sam z nastoletnią córką Agnieszką.

W kolejnych latach próbował na nowo ułożyć sobie życie. Zaangażował się w pracę w krakowskim Teatrze STU, gdzie otrzymał główną rolę w musicalu „Pan Twardowski”. W spektaklu występowała również aktorka Zuzanna Leśniak, młodsza od niego o 16 lat. Z czasem ich znajomość przerodziła się w romans. 

Ona nie ukrywała swojej fascynacji nim, a on znalazł się w takim momencie życia, że potrzebował kogoś, kto go pogłaszcze po głowie — pisał w „Zbrodniach namiętności” Sławomir Koper.

Leśniak była wtedy jednak żoną francuskiego reżysera i scenarzysty Yves’a Goulaisa.

Zginął z rąk zazdrosnego męża kochanki. Kim jest zabójca Andrzeja Zauchy?

Yves Goulais przyjechał do Polski w połowie lat 80. Interesował się polskim teatrem i kulturą, kształcił się w kierunku reżyserii i pracował w środowisku artystycznym. W 1988 roku poślubił aktorkę Zuzannę Leśniak. Jak twierdził, była to „miłość od pierwszego wejrzenia”.

Początkowo Goulais miał darzyć Andrzeja Zauchę sympatią. Wokalista bywał gościem w mieszkaniu małżeństwa, także podczas nieobecności reżysera, który wyjeżdżał za granicę w sprawach zawodowych. Z czasem Goulais dowiedział się o relacji żony z Zauchą. Według relacji przyłapał ich razem w mieszkaniu. Wtedy miał zagrozić wokaliście:

Będę musiał cię zabić.

Goulais wyjechał do Francji, gdzie zdobył broń, a następnie wrócił z nią do Polski. Po latach tłumaczył, że nie potrafił poradzić sobie z poczuciem zdrady i upokorzenia:

Mój problem polegał na tym, że byłem słabym człowiekiem, który nie potrafił znieść upokorzenia. Gdybym był mocny, wziąłbym to na barki, pogodziłbym się z tym, co się stało – mówił w 2019 roku w rozmowie z „WP”

Czułem się jednak zdradzony. Nie miałem absolutnie prawa do takiej reakcji, do jakiej doszło. Dopiero niedawno zrozumiałem, jakie mechanizmy sprawiły, że ja – normalny człowiek, jeżdżący do szpitali z pomocą charytatywną – nagle stałem się potworem.

Zaucha został zastrzelony na ulicy. „Oddając strzały, nie czułem żadnej satysfakcji”

Wieczorem 10 października 1991 roku Andrzej Zaucha i Zuzanna Leśniak zakończyli przedstawienie „Pan Twardowski” w Teatrze STU w Krakowie. Po spektaklu wyszli na parking przy ulicy Włóczków, gdzie zaparkowany był samochód wokalisty. W pobliżu czekał Yves Goulais. Kiedy zobaczył Zauchę i Leśniak, podszedł do nich i otworzył ogień. Podczas procesu zeznał:

W tym momencie Zaucha wysiadł z samochodu, ja zrobiłem jeszcze jeden czy dwa kroki w jego kierunku. On szybko zbliżał się do mnie, spieszył jej na pomoc, bo może myślał, że chcę jej coś zrobić. Nie było między nami żadnej wymiany zdań. Nie było żadnej szamotaniny. Od razu do niego strzeliłem.

Francuz oddał dziewięć strzałów w kierunku wokalisty. Zaucha zginął na miejscu. Jedna z kul trafiła także Zuzannę Leśniak. Kobieta została przewieziona do szpitala, jednak zmarła tego samego dnia. Goulais twierdził później, że nie zamierzał jej zabić. Widział, że upadła, ale sądził, że zemdlała.

Po latach mówił również:

Oddając strzały, nie czułem żadnej satysfakcji czy przyjemności. Mogę powiedzieć, że nienawiść strasznie brudzi człowieka.

Po strzelaninie Goulais odjechał z miejsca zdarzenia. Kilka godzin później sam zgłosił się na policję i przyznał do zastrzelenia Andrzeja Zauchy. Dopiero podczas przesłuchania dowiedział się, że zmarła również jego żona.

W 2021 roku, w programie „Pytanie na śniadanie”, wrócił do tamtych chwil:

To był totalny chaos. Miałem 30 lat, więc już taki młody nie byłem; powinienem reagować jak dojrzały, dorosły, mocny mężczyzna, który niestety przegrał. Ja nie potrafiłem panować nad emocjami.

Proces Yves’a Goulaisa rozpoczął się w kwietniu 1992 roku. Mężczyzna został skazany na 15 lat pozbawienia wolności za zabójstwo Andrzeja Zauchy oraz nielegalne posiadanie broni. Sąd, wymierzając karę, uwzględnił między innymi osobisty dramat oskarżonego oraz jego postawę i „wysoką kulturę osobistą” podczas procesu.

W ostatnim słowie przed sądem miał powiedzieć:

Popełniłem rzecz straszną i chcę za to ponieść karę. Spowodowałem śmierć żony niechcący. Chcę odpokutować winę i żadna kara nie będzie dla mnie za surowa.

W jednym z późniejszych wywiadów dodał:

Chciałbym cofnąć czas i zmienić to, co się stało. Tak się niestety nie da. To będzie zawsze we mnie siedziało.

Zabójca Andrzeja Zauchy zmienił tożsamości i dziś pracuje w mediach

Yves Goulais wyszedł na wolność 1 grudnia 2005 roku, około dziesięciu miesięcy przed końcem wyroku. W czasie odbywania kary kontynuował naukę, studiował korespondencyjnie romanistykę i uczył innych osadzonych języka francuskiego. Założył również Studio Filmowe „Zza krat”, w ramach którego wraz ze współwięźniami realizował filmy krótkometrażowe. Według publikowanych relacji część dochodów z działalności artystycznej przeznaczał na cele charytatywne oraz przekazywał Agnieszce, osieroconej córce Andrzeja Zauchy. 

W rozmowie z „Pytaniem na śniadanie” powiedział:

Pierwszy dzień wolności nie świętowałem szampanem, tak zrobiłby ktoś bez sumienia, bez serca, a nie ja. Wciąż jestem przerażony tym, co byłem zdolny zrobić.

Po opuszczeniu więzienia Goulais pozostał w Polsce, zmienił tożsamość i zaczął działać pod pseudonimem. Według medialnych doniesień założył rodzinę, a córce Zauchy oddał część kwoty uzyskanej ze sprzedaży krakowskiego mieszkania, w którym przyłapał żonę z jej ojcem. 

Dziś pracuje jako scenarzysta i reżyser. Wśród produkcji, przy których miał współpracować, wymieniane są seriale „Leśniczówka” i „Na sygnale”, a także filmy „Chrzciny” i „Kret”.

35. rocznica śmierci Andrzeja Zauchy

Andrzej Zaucha miał 42 lata. Został pochowany 16 października 1991 roku na Cmentarzu Batowickim w Krakowie. Zuzanna Leśniak spoczęła w jej rodzinnym Nowym Sączu.

Tragiczna śmierć artysty wstrząsnęła polską publicznością i środowiskiem muzycznym. Zaucha do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów, a jego piosenki są regularnie przypominane w radiu i telewizji.

Po śmierci obojga rodziców córka artysty, Agnieszka, znalazła się pod opieką rodziny. Po latach wybaczyła sprawcy. Jak mówiła:

Gdybym pielęgnowała w sobie nienawiść, nigdy nie zaznałabym spokoju.

Czytaj dalej: