Meduzy w Morzu Bałtyckim
Niemieckie media informują o ponad 90 osobach poparzonych przez meduzy, które pojawiły się blisko brzegu nad Morzem Bałtyckim. Ławice parzydełkowców pływały w okolicach Rostocku – przy plażach w Heiligendamm i Graal-Müritz w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Do tych ponad 90 poparzeń doszło tylko w ostatni weekend. Poparzone zostały osoby kąpiące się w morzu, które nie zauważyły, że wpłynęły w ławicę meduz.
Schmerzhafte Begegnung am Strand: #Feuerquallen verletzen Badegäste an der #Ostsee https://t.co/BDx1PCx4Cu pic.twitter.com/9O2DIMIqUB
— Berliner Zeitung (@berlinerzeitung) July 31, 2018
Bolesne skutki poparzeń
Według niemieckich służb za poparzenia odpowiada bełtwa festonowa, która po niemiecku określana jest mianem Feuerquallen, czyli „ognistej meduzy”. Kontakt z jej parzydełkami jest dużo bardziej bolesny niż w przypadku innych występujących w Bałtyku gatunków. Jad bełtwy nie zagraża życiu człowieka, jednak może spowodować bolesne w dotyku zaczerwienienia skóry.
Ponieważ meduzy same nie wybierają kierunku pływania, są zależne od prądów morskich, wiatru i fal. Niemcy obawiają się, że gdy tylko zmieni się kierunek wiatru, parzydełkowce znów zaczną stwarzać zagrożenie nad Bałtykiem.
- To jedna z najzdrowszych ryb Bałtyku. Sezon na nią już trwa
- Oaza spokoju z dala od ludzi nad Bałtykiem. Mało kto zna to miejsce
- Planujesz wakacje nad Bałtykiem? W tym roku mało kto popływa
- „Złoto Bałtyku” na wyciągnięcie ręki! Rekordowe zbiory bursztynu na polskich plażach
- Legenda o lodowej drodze. Spacer z Gdańska do Sztokholmu po zamarzniętym Bałtyku