- Europa ma zapasy paliwa lotniczego na zaledwie sześć tygodni – ostrzega Międzynarodowa Agencja Energetyczna.
- Największe linie lotnicze, w tym SAS, KLM, Lufthansa i Air New Zealand, już odwołują setki lotów.
- Kryzys paliwowy wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie może wkrótce dotknąć także inne regiony świata.
Europa na krawędzi: Linie lotnicze odwołują loty przez kryzys paliwowy
Europa znalazła się w sytuacji, jakiej nie pamięta współczesna historia lotnictwa. Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza napięcia wokół Iranu i blokada cieśniny Ormuz, doprowadziły do poważnych ograniczeń w dostawach ropy naftowej.
Według Fatih Birola, szefa Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), na Starym Kontynencie pozostało zaledwie sześć tygodni zapasów paliwa lotniczego. Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, już wkrótce podróżni mogą stanąć w obliczu masowych odwołań lotów i chaosu na lotniskach.
Odwołania lotów i uziemione samoloty. Lista dotkniętych przewoźników
Pierwsze skutki kryzysu są już widoczne. Szwedzki przewoźnik SAS ogłosił odwołanie aż 1 000 lotów w kwietniu, po wcześniejszym anulowaniu kilkuset połączeń w marcu. Holenderska KLM zrezygnowała ze 160 lotów w nadchodzącym miesiącu, a Lufthansa przyspieszyła wycofanie 27 samolotów obsługujących połączenia krótkodystansowe w ramach spółki CityLine.
Kryzys nie ogranicza się jednak do Europy. Azjatyckie linie, takie jak południowokoreańska Asiana, zredukowały liczbę połączeń o 22 loty między kwietniem a lipcem. Hongkońska Cathay Pacific uziemiła około 2% swoich lotów pasażerskich, a jej budżetowy odpowiednik HK Express ograniczył rozkład o 6%. Wietnam Airlines planuje odwołać 23 loty tygodniowo na trasach krajowych, a Air New Zealand przewiduje ograniczenie aż 1 100 lotów w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
Niektóre linie, jak Norse Atlantic Airways, całkowicie wycofały się z obsługi połączeń do Los Angeles w sezonie letnim, tłumacząc decyzję brakiem paliwa.
Najwięksi przewoźnicy ostrzegają, ale jeszcze nie odwołują
Chociaż tacy giganci jak British Airways, Ryanair czy easyJet nie zdecydowali się jeszcze na masowe odwołania lotów, otwarcie przyznają, że rosnące ceny paliwa i niepewność co do dalszych dostaw mogą wkrótce wymusić zmiany w rozkładach. British Airways już zrezygnowało z połączenia Londyn Heathrow – Dżudda, choć oficjalnie powodem jest spadek popytu.
Szef easyJet, Kenton Jarvis, próbował uspokoić pasażerów, zapewniając, że wszystkie obsługiwane przez przewoźnika lotniska działają normalnie, a dostawy paliwa są zabezpieczone do połowy maja. Jednocześnie przyznał jednak, że linia poniosła już 25 milionów funtów dodatkowych kosztów związanych z drożejącym paliwem, a w pierwszym półroczu 2026 roku spodziewa się straty sięgającej nawet 560 milionów funtów.
Wzrost kosztów i niepewność co do przyszłości odbijają się także na liczbie rezerwacji – w porównaniu z ubiegłym rokiem spadły one o dwa punkty procentowe na okresy czerwcowy i wrześniowy.
Jakie są przyczyny kryzysu i co czeka pasażerów?
Główną przyczyną obecnego kryzysu jest blokada cieśniny Ormuz przez Iran, który kontroluje przepływ tankowców z ropą naftową. To właśnie przez ten wąski przesmyk transportowana jest znaczna część światowych dostaw ropy, niezbędnej do produkcji paliwa lotniczego. Fatih Birol z IEA ostrzega, że jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, „niektóre loty z miasta A do miasta B mogą zostać odwołane z powodu braku paliwa”.
Najbardziej narażone są kraje azjatyckie, takie jak Japonia, Indie czy Chiny, które w największym stopniu polegają na dostawach z Bliskiego Wschodu. Jednak – jak podkreśla Birol – presja już wkrótce dotrze także do Europy i obu Ameryk.
Pasażerowie powinni przygotować się na możliwe zmiany w rozkładach, wzrost cen biletów oraz konieczność śledzenia aktualnych komunikatów przewoźników. Eksperci zalecają, by podróżni znali swoje prawa w przypadku odwołania lotu i byli gotowi na ewentualne utrudnienia.
Co dalej z europejskim lotnictwem?
Przyszłość europejskiego lotnictwa stoi pod znakiem zapytania. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie zostanie szybko rozwiązany, a dostawy ropy nie wrócą do normy, możemy być świadkami największego kryzysu w historii branży lotniczej. Linie lotnicze już teraz przygotowują się na najgorsze scenariusze, a pasażerowie muszą liczyć się z możliwością odwołania nawet tych lotów, które jeszcze kilka tygodni temu wydawały się pewne.
Sytuacja jest dynamiczna i wymaga stałego monitorowania. Jedno jest pewne – najbliższe tygodnie będą kluczowe dla przyszłości podróży lotniczych w Europie i na świecie.
źródło: mirror.co.uk
