Cytat dnia. Bogusław Linda: „Chyba miałem depresję, bo...”

Franz Maurer z „Psów” czy Witold Strzemiński z „Powidoków”. Trudo wyobrazić sobie, jak wyglądałoby polskie kino bez 73-letniego dziś Bogusława Lindy. Choć mężczyzna jest dziś prawdziwą legendą, jego pierwsze lata w aktorstwie nie należały do najłatwiejszych. „Generalnie bałem się wyjść z domu, bałem się patrzeć ludziom w twarz” – wspominał te czasy w rozmowie z TVN24.
fot. PAP/Afa Pixx/Zenon Żyburtowicz

Bogusław Linda: kariera aktorska 

Bogusław Linda należy do grona najbardziej charakterystycznych polskich aktorów. Niektórzy uważają go także za idola lat 90. W 1975 roku ukończył studia na Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie, a następnie rozpoczął pracę w Teatrze Starym. Później zadebiutował we Wrocławiu i Warszawie. Potem przyszła kolej na angaże przy serialach i filmach – mężczyzna w trakcie swojej kariery miał okazję pracować z takimi reżyserami, jak Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski czy Janusz Zaorski. Widzowie docenili jego role kultowych polskich obrazach, m.in.: „Psy”, „Sara”, „Demony wojny wg Goi”, „Tato” czy „Zabić Sekala”.

Linda jest także współzałożycielem Warszawskiej Szkoły Filmowej.

Bogusław Linda: cytaty o depresji i samotności 

W rozmowie z TVN24 Bogusław Linda wspominał swoje lata młodości, gdy był zaraz po zakończeniu edukacji w szkole teatralnej i rozpoczął współpracę z krakowskim Teatrem Starym. Wbrew pozorom nie był to najlepszy czas w jego życiu.

Ja byłem bliski depresji, chyba miałem depresję, bo zostałem w Krakowie w Teatrze Starym, akurat wtedy zginął Swinarski, u którego miałem grać. (…) On zginął, w związku z tym ja nie zagrałem tego, bo dyrektor bał się ryzykować. Chyba słusznie, bo bym pewnie nie dał rady – powiedział.

Zdaniem Lindy, przyczyną takiego stanu było samo miasto.

Ja byłem samotny, bo Kraków jest dziwnym miastem. Kraków nie przyjmuje. Mimo że skończyłem studia (…). Siedziałem na tym strychu, generalnie bałem się wyjść z domu, bałem się patrzeć ludziom w twarz.

– Bałem się wychodzić, bo nie wiem, bałem się patrzeć ludziom w twarz, że będą wiedzieli, że jestem sam. Taka deprecha lekka – dodał. 

Justyna Steczkowska: „Płaczą, piszą listy, że dzięki mnie uniknęli samobójstwa, że wyszli z...”

Bogusław Linda o zachowaniu dystansu 

Co pomogło wyjść aktorowi z takiego stanu? Rozwiązaniem wielu problemów okazała się propozycja z Wrocławia, która związana była z zagraniem roli Hamleta. Linda podkreślił jednak, że przede wszystkim najistotniejsze było zmienienie miejsca zamieszkania. Choć czas w Krakowie z pewnością nie był dla mężczyzny łatwy, to nauczył go czegoś ważnego:

Być może to nauczyło mnie w życiu, zawodzie przede wszystkim, dystansu do tego, co robię. Najgorsze to nie mieć dystansu do tego, co się robi. A żeby zrobić coś... wydaje mi się, że ten dystans ratował mi wielokrotnie życie artystyczne – powiedział aktor.

Czytaj dalej: