Rynek, Wawel i… smoki. Jak zaplanować wycieczkę po Krakowie, żeby dzieci nie narzekały na nudę?

Rynek, hejnał z Wieży Mariackiej, Sukiennice i Wawel – od tych miejsc warto zacząć rodzinne odkrywanie Krakowa. Stolica Małopolski ma jednak znacznie więcej do zaoferowania, niż mogłoby się wydawać, a z dziećmi można tu z powodzeniem spędzić nie tylko jeden dzień, ale nawet całe wakacje. O tym, jak zaplanować pobyt w mieście, co koniecznie zobaczyć, gdzie szukać mniej oczywistych atrakcji i co robić, gdy dopisuje pogoda, rozmawiamy z Moniką Sieczką, autorką bloga „Dziewczyna w Krakowie”. Jak przekonuje, odkąd została mamą, sama odkrywa Kraków na nowo – tym razem z perspektywy dzieci. Ten tekst powstał w ramach wakacyjnego cyklu „Wakacje z dzieckiem w Krakowie”.
Fot. Monika Sieczka, autorka bloga „Dziewczyna w Krakowie”, źródło: materiały udostępnione

Olga Steliga-Dykas: Czy Kraków może być sam w sobie atrakcyjnym kierunkiem na rodzinne letnie wakacje? Mam na myśli sytuację, w której rodzina świadomie wybiera Kraków zamiast wyjazdu nad morze czy w góry i spędza tu na przykład cały tydzień. Czy miasto ma wystarczająco dużo do zaoferowania, żeby dzieci się nie nudziły?

Monika Sieczka, autorka bloga „Dziewczyna z Krakowa”: Według mnie jak najbardziej. Chociaż wiele osób kojarzy Kraków głównie z Rynkiem, Wawelem i zwiedzaniem zabytków, miasto ma naprawdę ogromną ofertę dla rodzin z dziećmi. Sama jestem tego najlepszym przykładem, bo muszę przyznać, że tak naprawdę odkryłam tę stronę Krakowa dopiero wtedy, kiedy zostałam mamą.

Mówisz o tym, że oferta dla dzieci w Krakowie bardzo się rozrosła. Czy rzeczywiście można powiedzieć, że miasto przechodzi dziś sporą przemianę i coraz częściej myśli się o najmłodszych mieszkańcach i turystach?

Takich miejsc powstałych z myślą o dzieciach mamy w Krakowie naprawdę dużo i cały czas przybywają kolejne. Widać też, że coraz więcej instytucji kultury i muzeów otwiera się na najmłodszych. Powstają specjalne ścieżki edukacyjne, zadania czy karty pracy, dzięki którym dzieci nie tylko zwiedzają, ale mogą też aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu danego miejsca.

Zobacz także
Rodzice z Krakowa zabierają tam dzieci. Lista miejsc, które warto odwiedzić latem
tu będzie lead

Moje córki uwielbiają chodzić do muzeów, co jest dla mnie bardzo ciekawe, bo kiedy sama byłam dzieckiem, muzeum kojarzyło mi się głównie z nudą. One są już zupełnie innym pokoleniem. Dla nich muzeum może być miejscem ciekawym, angażującym, ale też po prostu dobrą zabawą.

Poza tym mamy w Krakowie nowoczesne centra nauki, takie jak Cogiteon, parki doświadczeń czy mnóstwo świetnych placów zabaw. Coraz więcej restauracji również otwiera się na rodziny z dziećmi. Do tego dochodzi dużo terenów zielonych, gdzie można odpocząć od miejskiego zgiełku. Myślę więc, że naprawdę widać tę zmianę i to, że Kraków coraz częściej patrzy na miasto również z perspektywy najmłodszych.

Cogiteon w Krakowie
źródło: Cogiteon w Krakowie, fot. WOJCIECH MATUSIK / POLSKAPRESS/Polska Press/East News

Jak najlepiej przemieszczać się po Krakowie?

Po Krakowie bardzo dobrze porusza się pieszo albo komunikacją miejską, która według mnie działa naprawdę sprawnie. Jeśli planujemy intensywne zwiedzanie i częste przejazdy, warto sprawdzić dostępne bilety okresowe. Oczywiście ceny biletów są ostatnio tematem wielu dyskusji, ale z punktu widzenia rodzin z dziećmi mamy też spore udogodnienia. Dzieci mogą korzystać z komunikacji miejskiej bezpłatnie od urodzenia aż do 30 września roku, w którym kończą 7 lat. Co ciekawe, bezpłatnie jeżdżą również uczniowie szkół podstawowych prowadzonych na obszarze objętym krakowską komunikacją miejską. W ich przypadku potrzebna jest ważna legitymacja szkolna.

Zobacz także
Parki, smoki i wodne atrakcje. Dziewczyna z Krakowa zdradza nam najlepsze place zabaw w mieście
Monika Sieczka, autorka bloga „Dziewczyna z Krakowa”, to prawdziwa ekspertka od rodzinnych atrakcji w stolicy Małopolski! Choć pochodzi z Nowego Sącza, już od piętnastu lat odkrywa Kraków na nowo – najpierw jako pasjonatka miejskich zakątków, a dziś…

Gdybyś miała wskazać swoje top 5 miejsc w Krakowie, które szczególnie poleciłabyś rodzinom z dziećmi? Co znalazłoby się na tej liście?

Ponieważ pogoda w Polsce bywa kapryśna, atrakcje w Krakowie podzieliłabym na dwie grupy: kiedy pada, i kiedy nie.

Zacznijmy w takim razie od tych, które powinniśmy zobaczyć, kiedy świeci słońce.

Kraków to miasto królów i Smoka Wawelskiego, dlatego myślę, że z dziećmi warto zacząć od klasyki, czyli spaceru po Rynku i Wawelu.

To zdecydowanie punkty obowiązkowe. Od czego byś zaczęła zwiedzanie?

Od Wieży Mariackiej. Możemy posłuchać hejnału z Rynku albo, jeśli dzieci mają siłę, wejść na wieżę, zobaczyć Kraków z góry i na własne oczy zobaczyć hejnalistę.

A potem?

Może nie jest to najbardziej oczywisty wybór, ale będąc na Rynku Głównym, bardzo polecam zajrzeć do Pałacu Krzysztofory. Możemy tam pokazać dzieciom strój Lajkonika i przy okazji opowiedzieć im jego historię. Później przejść przez Sukiennice, po drodze kupić obwarzanka i ruszyć w stronę Wawelu.

Nie uważam, że zwiedzając Wawel z dziećmi, musimy zaliczać wszystkie dostępne wystawy. Dla najmłodszych mogłoby to być po prostu za dużo. Można za to ułożyć sobie zwiedzanie wokół jednego motywu, na przykład Smoka Wawelskiego. Bardzo polecam nową trasę „Szukając Smoka”, która łączy zwiedzanie Międzymurza z elementami nawiązującymi do legendy o Smoku Wawelskim. Można tam zobaczyć między innymi szkielet prehistorycznego gada sprzed ponad 200 milionów lat, któremu naukowcy nadali nazwę Smok wawelski. To świetny punkt wyjścia do rozmowy z dziećmi o tym, gdzie kończy się legenda, a zaczyna nauka. Jest tam również słynny „ząb Smoka Wawelskiego”.

Z Międzymurza możemy przejść prosto do Smoczej Jamy, która również niedawno zyskała nowe elementy – pojawiły się efekty świetlne i dźwiękowe. A ze Smoczej Jamy wychodzimy niemal wprost pod słynną rzeźbę Smoka Wawelskiego autorstwa Bronisława Chromego, która oczywiście zieje ogniem.

Jeśli jesteśmy na Wawelu latem i dopisuje pogoda, bardzo polecam również Ogrody Królewskie. W tym roku dodatkową atrakcją jest wystawa prac Joanny Rajkowskiej, jednej z najbardziej znanych polskich artystek współczesnych. Moją uwagę szczególnie zwróciło „Pisklę. Kos zwyczajny” – ogromne, błękitne jajo o wysokości ponad dwóch metrów. Można do niego podejść, dotknąć go, a po przyłożeniu ucha usłyszeć wibracje i bicie serca wykluwającego się ptaka. Oficjalnie jest to oczywiście jajo kosa, ale moje dzieci od razu skojarzyły je ze smoczym jajem, co świetnie wpisało nam się w całe zwiedzanie Wawelu śladami Smoka Wawelskiego. W Ogrodach można zobaczyć również dwie inne prace artystki – „Gniazdo” oraz geodę wypełnioną ametystami „Wkrótce wszystko się zmieni”. 

Post on Instagram

To pomysł na wycieczkę na cały dzień?

Myślę, że spokojnie można przeznaczyć na nią cały dzień, szczególnie jeśli jesteśmy z dziećmi i nie chcemy się spieszyć. Po drodze możemy zatrzymać się na obiad czy lody, a na koniec przejść się Bulwarami Wiślanymi. Jeśli dzieci będą miały jeszcze siłę, można przejść na drugą stronę Wisły i podejść w okolice koła widokowego czy balonu.

Post on Instagram

Mamy też w Krakowie Smoczy Szlak, który świetnie łączy się z tym motywem. Z Wawelu jest niedaleko na Plac Na Groblach, gdzie można znaleźć jedną ze smoczych figurek.

Jest ich dużo więcej?

Tak, smoki są rozsiane po różnych częściach Krakowa. Nie trzeba nawet przechodzić całego szlaku za jednym razem. Można po prostu podczas zwiedzania miasta wypatrywać kolejnych figurek i potraktować ich szukanie jako dodatkową zabawę dla dzieci.

Smok na Smoczym Szlaku w Krakowie
źródło: Smok w Parku Jordana w Krakowie, fot. Monika Sieczka

Jeśli szukamy innych pomysłów na słoneczny dzień, dobrym kierunkiem będzie też Ogród Botaniczny albo krakowskie zoo. A jeśli mamy w rodzinie fana samolotów, to ja zawsze polecam Czyżyny.

Ogród botaniczny w Krakowie
źródło: Ogród botaniczny w Krakowie, fot. Monika Sieczka

Muzeum Lotnictwa?

Tak, dokładnie! Duża część ekspozycji znajduje się na zewnątrz, więc przy dobrej pogodzie można spędzić tam naprawdę sporo czasu. Ale to miejsce sprawdzi się również wtedy, gdy pogoda nie dopisuje, bo duża część wystawy znajduje się w budynkach i hangarach. 

Muzeum Lotnictwa
źródło: Muzeum Lotnictwa, fot. Moniak Sieczka

Przy okazji, skoro już jesteśmy w Czyżynach, warto wybrać się również do Ogrodu Doświadczeń i Parku Lotników Polskich, a później podejść w okolice Tauron Areny. To bardzo wdzięczna okolica na rodzinny dzień, bo mamy kilka różnych atrakcji właściwie obok siebie.

Wspomniałaś o Parku Lotników. A co z krakowskimi parkami? One też mogą być pomysłem na rodzinne zwiedzanie miasta?

Zdecydowanie! Tym bardziej że tego lata Zarząd Zieleni Miejskiej przygotował akcję „Odkrywca Krakowskich Parków”, która jest świetnym pretekstem, żeby poznać z dziećmi mniej oczywistą stronę Krakowa. Można wydrukować ze strony ZZM lub odebrać w kilku miejscach w Krakowie specjalną książeczkę i podczas odwiedzania kolejnych parków zbierać do niej pieczątki. My też bierzemy udział w tej zabawie i dzięki niej trafiamy do parków, do których pewnie na co dzień nie byłoby nam po drodze.

Post on Instagram

Dla dzieci samo szukanie pieczątek jest dodatkową atrakcją, a przy okazji odkrywamy place zabaw, ciekawe rzeźby, smocze skwery czy po prostu fajne miejsca na rodzinny spacer. To też dobry sposób, żeby podczas wakacji zobaczyć Kraków trochę inaczej niż tylko przez pryzmat najważniejszych zabytków. Można wybrać kilka parków znajdujących się w różnych częściach miasta i przy okazji odkrywać całe dzielnice.

Odkrywca krakowskich parków - książeczka do zbierania pieczątek
źródło: Odkrywca krakowskich parków - książeczka do zbierania pieczątek, fot. Monika Sieczka

A kiedy pogoda dopisuje aż za bardzo, gdzie możemy w Krakowie się schłodzić?

Można wybrać się na Zakrzówek, chociaż od razu zaznaczę, że w sezonie obowiązują tam limity wejść i trzeba liczyć się z kolejkami. Sama, jako mieszkanka Krakowa, latem raczej unikam tego miejsca. Zakrzówek zdecydowanie bardziej lubię poza sezonem – na spacer, bieganie czy po prostu podziwianie widoków. Natomiast jako kąpielisko z dziećmi nie jest moim pierwszym wyborem.

Zakrzówka
źródło: Zakrzówek w jesiennej scenerii, fot. Monika Sieczka
Zakrzówek
źródło: Zakrzówek, fot. Monika Sieczka
Kolejka na Zakrzówek
źródło: Kolejka na Zakrzówek, fot. Monika Sieczka

Nigdy nie byłam tam w strefie z basenami. Chciałabym, bo jest pięknie, ale nie wyobrażam sobie stania z dziećmi w kolejce, w pełnym słońcu. Baseny na Zakrzówku nie są chyba miejscem, do którego można ot tak spontanicznie się wybrać. Co będzie zatem pewniejszą opcją?

Na pewno Bagry, które znajdują się stosunkowo blisko centrum i można tam bez problemu dojechać komunikacją miejską.

Bagry w Krakowie
źródło: Bagry w Krakowie, fot. Trineso/Shutterstock

My bardzo lubimy też Przylasek Rusiecki, być może również dlatego, że mieszkamy od strony Nowej Huty i mamy tam stosunkowo blisko. Jest tam duży teren rekreacyjny, szeroka plaża, plac zabaw i bardzo charakterystyczne drewniane pomosty. Sam wstęp na kąpielisko jest bezpłatny, natomiast płatny jest parking. W tym sezonie całodzienny postój kosztuje 35 zł (25 zł po godz. 17:00). Jeśli jednak jedziemy całą rodziną i nie płacimy za wstęp na plażę, ten koszt nie jest już aż tak odczuwalny.

Przylasek Rusiecki
źródło: Przylasek Rusiecki, fot. Monika Sieczka

W Kryspinowie za to płaci się zarówno za parking, jak i za wstęp.

Tak, tam trzeba się już liczyć z większymi kosztami. Warto jednak sprawdzić, czy mamy kartę sportową lub pakiet partnerski, który obejmuje wejście na kąpielisko, bo honorowanych jest tam kilka takich programów. 

Kryspinów
źródło: Kryspinów, fot. Longfin Media/Shutterstock

Ja osobiście, jeśli mam wybierać, wolę Przylasek Rusiecki.

Przylasek Rusiecki
źródło: Przylasek Rusiecki, fot. Monika Sieczka

Zatem jeśli ktoś chce spędzić nad wodą tylko kilka godzin, najbardziej ekonomiczną opcją będą chyba Bagry. Są blisko centrum, można dojechać tam komunikacją miejską…

Zgadza się. Warto wspomnieć również o basenach Wandzianka w Nowej Hucie, w okolicach Zalewu Nowohuckiego.

Jak na tak duże miasto, w Krakowie zdecydowanie brakuje basenów pod chmurką. Za kilka lat ma się to jednak trochę zmienić. Wprawdzie nie w samym Krakowie, ale kilka kilometrów od jego granic mają powstać Termy Lusina Medical SPA. Przyznam, że wizualizacje wyglądają obiecująco. Dziękuję za rozmowę!

Czytaj dalej: