Czegoś takiego Książulo jeszcze nie doświadczył. Zachowanie sprzedawczyni z Zielonej Góry szokuje internet! „Dobrze, że obsługa nie bije klientów przy okazji”

Książulo, najpopularniejszy w kraju recenzent jedzenia, odwiedził tegoroczne Winobranie w Zielonej Górze. Wydarzenie przyniosło dość wiele zaskakujących momentów, które niestety w większości były... negatywne. Podejście do klienta jednej ze sprzedawczyń zszokowało nie tylko influencera, ale i internautów.
Książulo w Zielonej Górze (fot. Youtube/@ksiazulo)
  • Książulo odwiedził Winobranie w Zielonej Górze.
  • Spotkał się tam z nieprzyjemną obsługą przy stoisku z mięsem, gdzie sprzedawczyni była bardzo nieuprzejma.
  • Podczas płatności pojawiły się problemy z wydaniem paragonu lub faktury, a jakość jedzenia budziła wątpliwości co do świeżości.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Drogo, niesmacznie i niemiło, czyli Książulo na Winobraniu w Zielonej Górze

Książulo to jeden z najpopularniejszych polskich youtuberów. Mężczyzna zajmuje się testowaniem różnego rodzaju jedzenia. Tym razem postanowił posłuchać swoich widzów i przyjąć ich zaproszenie do Zielonej Góry, gdzie odwiedził tegoroczne Winobranie.

Na początek Szymon i jego koledzy spróbowali słodkich minipączków, a potem przyszedł czas na mięso. Mężczyźni podeszli do stoiska z kiełbaską i karkówkami, gdzie zostali przywitani dość niemiłym:

Co pan tu robi?!

Sprzedawczyni nie podobało się, że Bartek, kolega Książula, nagrywa wyeksponowane mięso. Nie przekonywały jej argumenty, że na materiale będzie jedzenie, a nie ona. Przy wyborze produktów pojawiło się dość zaskakujące stwierdzenie.

Cena jest 21 za 100g, nie wiem, czy was stać będzie – powiedziała kobieta. 

Myślę, że wyskrobiemy – odparł Książulo.

Natomiast na pytanie o to, z czego jest kiełbasa, padło:

No z mięsa. 

Ceny rzeczywiście były wysokie. Kiełbasa – 45 zł, bułka kajzerka – 5 zł, kleks musztardy – 5 zł, kleks ketchupu – 5 zł, ogórek – 7 zł. Po dodaniu do tego jeszcze szaszłyka, karkówki i bigosu wyszła kwota 167 zł

Post on Instagram

Brak paragonu, ewentualnie faktura albo w sumie to nic

Kolejne kłopoty nadeszły przy płatności. Sprzedawczyni cały czas mówiła o „wydruku”, nie paragonie, potem influencerowi zaproponowano ewentualnie fakturę, bo są na „karcie podatkowej” i „robią pierwszą imprezę”. Potem pani zmieniła zdanie i powiedziała, że finalnie Książulo nie musi tu nic kupować, ale pracujący z nią pan powiedział jej, żeby dała tę fakturę. Po przebojach z brakiem czegoś do pisania, influencer odpuścił temat.  

A jak samo jedzenie? Kiełbasa nie była najgorsza, natomiast kajzerka budziła wątpliwości co do świeżości. Karkówka i szaszłyk nie zdały egzaminu, natomiast ogórek został oceniony jako „obrzydliwy, miedzy solnym, małosolnym a zepsutym”.

To wszystko wygląda jak jakieś odpady. Nawet cebula nie jest do końca obrana. Straszny jest ten kurczak. Nie wiem, kiedy oni to grillowali, chyba na poprzednim festynie – podsumował.

„Matko, ale wstyd...”

W sieci od razu zaroiło się od komentarzy. Widzowie nie mogli wyjść z szoku, że ktokolwiek może w ten sposób odzywać się do swoich klientów.

  • Dobrze że obsługa nie bije klientów przy okazji.

  • Bułeczka chyba ze złota jest.

  • Ona wylatuje z tekstem, że nie wiem czy was stać będzie. Kobieto on może całe wasze stoisko wykupić i nawet tego nie odczuje finansowo.

  • Matko, ale wstyd... Rodzina, znajomi zobaczą, co za podejście do klienta.

Pojawiały się też wpisy nawiązujące do skarbówki, która powinna sprawdzić wspomnianych sprzedawców. 

  • Ktoś tu chyba będzie miał kontrolę z urzędu skarbowego.

  • Uuu skarbówka lubi to.

  • Żadna pierwsza impreza , to stanowisko jest tam co roku!

  • Może skarbówka ogląda to? I zajmie się panią ktora nie chce dać paragonu i wypisać fakturę na kartce nie mając długopisu.

chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Czytaj dalej: