Robert Makłowicz postawił sprawę jasno. Oto dlaczego nigdy nie zostanie restauratorem

Robert Makłowicz od lat uchodzi za kulinarny autorytet i króla polskiego internetu, jednak fani, którzy liczyli na otwarcie jego autorskiej restauracji, muszą przeżyć rozczarowanie. W najnowszym wywiadzie podróżnik bez ogródek wyjaśnił, dlaczego prowadzenie własnego biznesu gastronomicznego uważa za „najgłupszy pomysł” i co uniemożliwiłoby mu normalne życie.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Robert Makłowicz, źródło: East News

Robert Makłowicz zdobył popularność dzięki swojej charyzmie

Niedzielne przedpołudnia z „Podróżami kulinarnymi Roberta Makłowicza” to wspomnienie wielu Polaków z końca lat 90- tych i początku 2000. Krytyk kulinarny z pasją i zaangażowaniem przybliżał widzom historię potraw kuchni polskiej i światowej, wpisując się tym samym do popkultury jako niezwykle charyzmatyczna osobowość. Jego popularność w ostatnich latach przeżyła prawdziwy renesans. Szczery i sympatyczny sposób oddawania emocji towarzyszących jedzeniu na tyle ujął Polaków, że Robert Makłowicz stał się królem polskiego internetu. Jego słynne „fiu,fiu,fiu” spopularyzowało się na tyle, że dziennikarz postanowił wpleść je w tytuł swojej najnowszej książki: „FIU, FIU, FIU. Robert Makłowicz w rozmowie z Aleksandrem Kaczorowskim”.

Czytaj: Kim był Robert Makłowicz, zanim trafił do TV? Książka„Fiu, fiu, fiu” zdradza kulisy życia krytyka

Robert Makłowicz nie chce własnej restauracji. „To jest najgłupszy pomysł, jaki można mieć”

Ostatnio Robert Makłowicz w rozmowie w Studiu PAP, związanej z premierą książki, stanowczo zaprzeczył temu, że kiedykolwiek otworzy swoją restaurację. Jak podkreślił, prowadzenie lokalu wymaga pełnego zaangażowania i stałej obecności, a to nie pasuje do jego sposobu życia. Dla autora i podróżnika gotowanie pozostaje przede wszystkim narzędziem do mówienia o świecie, a nie zawodem, z którym sam się utożsamia. 

Jest taka minipowieść Simenona, autora komisarza Maigreta, w której zresztą sam Maigret nie występuje, gdzie jest opisane od świtu do nocy życie restauratora. Ja to przeczytałem dość wcześnie i pomyślałem sobie: „To jest najgłupszy pomysł, jaki można mieć”. Jak się chce naprawdę prowadzić restaurację, to trzeba tam być cały czas, a ja lubię być wszędzie – wyjaśnił Makłowicz.

To spojrzenie dobrze oddaje charakter jego działalności. Makłowicz przez lata budował rozpoznawalność nie tylko dzięki przepisom i prezentowaniu potraw, ale przede wszystkim przez łączenie tematów kulinarnych z historią, geografią, obyczajami i kulturą odwiedzanych miejsc. 

Zobacz: Kraków w szoku! Głos Makłowicza zniknął z autobusów – mieszkańcy protestują

„Nie jestem kucharzem”. Kuchnia jako pretekst do opowieści

Makłowicz zwrócił też uwagę, że mimo powszechnego skojarzenia nie uważa się za kucharza. Widzowie pamiętają go z programów telewizyjnych, w których przygotowywał dania w plenerze i opowiadał o regionach Europy. Sam jednak inaczej definiuje swoją rolę. „Kuchnia to moje hobby” — powiedział. Wyjaśnił, że gotowanie zawsze traktował jako punkt wyjścia do szerszej opowieści o miejscu: jego mieszkańcach, tradycjach i historii. Dobór potraw nie był więc przypadkowy, lecz miał pomagać odbiorcom lepiej zrozumieć lokalną kulturę.

Zobacz także
Kapelusz Roberta Makłowicza hitem WOŚP-u? "Był ze mną w wielu podróżach"
Robert Makłowicz w ramach wsparcia tegorocznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wystawił na licytację swój kapelusz. Kwota za ekwadorską panamę z podpisem kucharza przekroczyła już 8000 zł.

Źródło: PAP Life

Czytaj dalej: