Bridgertonowie przełamują schematy. Wielki przełom w 5. sezonie serialu
W marcu platforma Netflix wydała komunikat, w którym ujawniła pierwsze szczegóły dotyczące produkcji piątego sezonu „Bridgertonów”. Zgodnie z oficjalną informacją, centralnymi postaciami nowej odsłony serii będą Francesca, grana przez Hannę Dodd, oraz Michaela, w którą wcieli się Masali Baduza. Jednak to, co przyciąga największą uwagę, to osobisty głos twórczyni serialu. Shonda Rhimes nie tylko potwierdziła, że zdjęcia do kolejnej serii już trwają, ale z ogromną ekscytacją opowiedziała o nowym kierunku, jaki obiera produkcja.
Producentka przyznała, że po sukcesie czwartego sezonu, który spotkał się z ogromnym wsparciem fanów, czuje się gotowa na podjęcie ryzyka. W swojej wypowiedzi dla magazynu „People” podkreśliła, że jest zachwycona faktem, iż realizacja piątej części pozwoli twórcom wyjść poza dotychczasowe, sztywne ramy XIX-wiecznej Anglii. Jej zdaniem, to właśnie otwartość widzów na zmiany była kluczowym impulsem, który pozwolił ekipie na odejście od utartych schematów.
Dlaczego decyzja twórców wywołuje tak ogromne emocje?
Największe kontrowersje, a zarazem ekscytację, budzi fakt, że serial odchodzi od literackiego pierwowzoru autorstwa Julii Quinn. Zgodnie z książkową sagą, partnerem Franceski powinien być Michael Stirling, kuzyn hrabiego Kilmartina. Tymczasem w netfliksowej wersji bohaterem staje się Michaela, co całkowicie zmienia dynamikę tej relacji. Shonda Rhimes w swoim wystąpieniu nie ukrywała, że z wielką satysfakcją śledzi proces twórczy i obserwuje, jak fabuła produkcji staje się bardziej inkluzywna. W nadchodzących odcinkach zobaczymy Francescę w niezwykle trudnym, przełomowym momencie życia, gdy po nagłej stracie męża, Johna Sterlinga, będzie musiała zmierzyć się z własnymi pragnieniami. Widzowie będą obserwować jej dylemat: czy powinna wrócić na tradycyjny rynek matrymonialny, czy raczej odważyć się podążyć za głosem serca w stronę relacji z Michaelą. To właśnie te emocjonalne rozterki, o których wspomina Rhimes, mają być główną siłą napędową nadchodzącego sezonu.
Fani byli niesamowicie wspierający dla każdego kierunku, w którym prowadziliśmy tę historię, co jest dla mnie wspaniałe. Reakcja na czwarty sezon była niesamowita. Jestem po prostu podekscytowana, że fani zobaczą, co przygotowaliśmy w piątym sezonie - wyznała Shonda Rhimes w rozmowie z „People”.
Czy Julia Quinn akceptuje zmiany w swojej sadze?
Kluczowym głosem w całej dyskusji jest stanowisko samej autorki literackiego pierwowzoru, Julii Quinn. Choć zmiany w adaptacjach często budzą niepokój wśród czytelników, Quinn otwarcie wsparła decyzję o wprowadzeniu znaczących modyfikacji w piątym sezonie. Za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych podkreśliła, że mimo zmiany płci kluczowej postaci i odejścia od literackiego oryginału, esencja historii Franceski zostanie zachowana. Według autorki, sercem tej opowieści wciąż pozostaje proces uzdrawiania po stracie ukochanej osoby oraz poszukiwanie miłości w miejscach, w których bohaterka najmniej się jej spodziewa.
Jestem naprawdę podekscytowana. Nie mogę zdradzić żadnych szczegółów fabuły, bo to by było spoilerem, ale jestem naprawdę podekscytowana. Rozpoczęliśmy zdjęcia i myślę, że jak dotąd jest niesamowicie - wyznała Quinn w swoich mediach społecznościowych.
To zapewnienie ze strony pisarki, poparte entuzjazmem Shondy Rhimes, wydaje się uspokajać najbardziej zagorzałych fanów, a jednocześnie buduje ogromne oczekiwania przed premierą.
Źródło: PAP Life



