Nowe seriale na Netflixie: „Śmierć żony pastora” zdobywa popularność
W tym miesiącu na Netflixie pojawiło się sporo nowości. Jedną z nich jest serial z gatunku „prawdziwe zbrodnie”, który trafił na platformę 26 sierpnia. Produkcja „Śmierć żony pastora” błyskawicznie zdobyła zainteresowanie polskich użytkowników serwisu i już zdążyła wejść do dziesiątki najchętniej oglądanych przez nich produkcji. W zestawieniu zajęła wysokie drugie miejsce, plasując się tuż za skandynawskim kryminałem „Krwawa ofiara”. Podium zamyka „Tyler Perry’s Beauty in Black”.
W najlepszej piątce znalazły się też tytuły „1670” oraz „Outer Banks”, a to z uwagi na nowe sezony. W dalszej części rankingu mamy: „Let’s marry Harry”. „Salish i Jordan Matter”, „Love is Blind. Wielka Brytania”, „Moja wspaniała kariera” i „,Moje życie z Walterami”.
O czym jest „Śmierć żony pastora”?
„Śmierć żony pastora” to trzyczęściowy serial dokumentalny przedstawiający życie i śmierć Miki Miller, żony Johna-Paula Millera, pastora z jej rodzinnego kościoła w Myrtle Beach w Karolinie Południowej. Dzięki niepublikowanym wcześniej materiałom i relacjom z pierwszej ręki od przyjaciół oraz członków rodziny, którzy po raz pierwszy publicznie zabierają głos, serial bada zarzuty dotyczące kontroli i manipulacji, a także wydarzenia prowadzące do nagłej i tajemniczej śmierci Miki oraz trwającą do dziś walkę o poznanie prawdy.

