Polacy oglądają „Lalkę” na Netflixie. Jak oceniają serial? „Nie do pomyślenia”

Serialowa „Lalka” to jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich produkcji Netflixa w tym roku. Tytuł jest już dostępny w serwisie, a w sieci możemy znaleźć pierwsze opinie widzów. Czy obraz spełnił oczekiwania? Zdania są różne.
fot. Robert Pałka, źródło: Netflix
  • Serialowa „Lalka” z udziałem Sandry Drzymalskiej i Tomasza Schuchardta pojawiła się na Netflixie.
  • Opinie widzów i krytyków są podzielone.
  • Średnia ocena na Filmweb to 5,3/10.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

„Lalka”: serial już na Netflixie 

Za nami premiera serialowej „Lalki”, która 16 września pojawiła się na Netflixie. Produkcja oparta jest na motywach powieści Bolesława Prusa, która uznawana jest za jedno z najważniejszych dzieł polskiej literatury. W głównych rolach obsadzeni zostali tutaj Sandra Drzymalska oraz Tomasz Schuchardt, a za całość odpowiada Paweł Maślona, twórca „Kosa” czy „Ataku paniki”. W produkcji pojawiają się również: Dariusz Chojnacki, Magdalena Cielecka, Mateusz Król, Jacek Braciak.

Post on Instagram

Pierwsze opinie o serialowej „Lalce”

Co mówią pierwsze recenzje oglądających? W serwisie Filmweb tytuł został oznaczy jako „obejrzany” przez prawie 880 osób, a jego średnia u widzów na razie wynosi 5,3 w dziesięciogwiazdkowej skali. Jak na tak duże zapowiedzi te trzeba przyznać, że nie jest to najwyższa ocena. Niewiele lepiej jest w ocenach krytyków – ci wystawili mu 6,3 na 10

W opiniach pojawiają się głosy, że produkcja zupełnie nie odwzorowuje historii stworzonej przez Prusa. Niektóre wątki zostały mocno przekształcone lub uzupełnione o nowe tematy. To nie do końca podoba się widzom, którzy narzekają szczególnie na prowadzenie postaci Ignacego Rzeckiego, przyjaciela Wokulskiego. 

  • Absolutnie żenująca produkcja, która nie powinna nosić tytułu „Lalka”. Nafaszerowana przekleństwami i dziwactwami, niemającymi nic wspólnego z powieścią. 

  • Zatopione nadzieje w nowej adaptacji „Lalki” .To po prostu bezduszna chała. Czekałam na ten serial z ogromną niecierpliwością i wielkimi nadziejami, ale takiego rozczarowania i takiej chały się po prostu nie spodziewałam. Jako miłośniczka powieści Bolesława Prusa czuję się zwyczajnie oszukana. Oczywiście, mam świadomość, że każdy reżyser ma prawo do własnej wizji – ale w tym przypadku wolność twórcza stała się wymówką dla stworzenia czegoś całkowicie pozbawionego ducha oryginału.

  • Zmyślone historie (Rzecki ), arystokracja mówiąca po angielsku a nie po francusku!!!, przekleństwa w towarzystwie. To nie do pomyślenia.

  • Niestety, ale to się nie udało. Nie wciąga, nie trzyma w napięciu, męczy.

Nie wszyscy widzowie są jednak zawiedzeni. Jest grupa osób, którym podoba się taka interpretacja Prusa:

  • Żeby z tak nudnej książki zrobić tak ciekawą adaptację, to trzeba mieć naprawdę prawdziwy talent - Maślona, gratulacje.

  • Zaskoczenie totalne i jakże pozytywne. Niezwykła powieść Prusa stanowi tylko inspirację do stworzenia czegoś nowego. 

  • Nie spodziewałem się tak dobrej produkcji! Scenariusz jest rewelacyjny i przemyślany, aktorzy dają wyrazisty i olśniewający pokaz, a w szczególności Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka, która idealnie oddaje swoją postać, oczywiście wybitny Tomasz Schuchardt i Jacek Braciak, który udowadnia, że jest aktorem na bardzo wysokim poziomie. Muzyka, oświetlenie, kostiumy i dbałość o szczegóły choreografii w połączeniu z bardzo dobrą reżyserią Pawła Maślony dają nam przepyszną ucztę dla oczu i uszu.

„Lalka”: kiedy film trafi do kin? 

We wrześniu zobaczymy jeszcze jedną wersję historii Łęckiej i Wokulskiego. 30 września na ekrany kin wejdzie produkcja Macieja Kawalskiego. Jednocześnie ukaże się jeszcze trzecia „Lalka”, która nie będzie już miała nic wspólnego ze znaną lekturą. Tu będziemy mieć do czynienia z horrorem, dlatego upewnijcie się, czy kupujecie dobre bilety!

chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Czytaj dalej: