„Kroniki lasu. Wildwood”: polska premiera w 2027 roku
1 stycznia 2027 roku do polskich kin wejdzie amerykańska animacja, o której już teraz mówi świat! „Kroniki lasu. Wildwood” to projekt, nad którym twórcy pracowali przez 16 lat. Jak to możliwe? Ponad dekadę temu studio animacji poklatkowej LAIKA, znane m.in. z „Koraliny i tajemniczych drzwi” oraz „Kubo i dwie struny”, postanowiło przygotować adaptację książki „Wildwood” Colina Meloya.
W tamtej chwili Travis Knight – reżyser – uznał, że nie ma jeszcze takiej technologii, która mogłaby zrealizować spektakularność niektórych scen, przede wszystkim tych bitewnych. Specjaliści rozwijali więc swój warsztat, a w międzyczasie wypuszczali nowe produkcje, takie jak „ParaNorman”. W końcu technika poszła tak mocno do przodu, że realizacja okazała się możliwa. Dla samego Knighta „Wildwood” stało się wręcz dziełem życia:
To część mojego życia przez ponad połowę mojej kariery. (…) To jest coś, co zajmuje tak dużo twojego czasu, twoich myśli i twoich emocji… – mówił w The Hollywood Reporter.
Post on Instagram
O czym jest film „Kroniki lasu. Wildwood”?
Akcja toczy się w Oregonie. Mimo zakazu rodziców nastoletnia Prue zabiera swojego maleńkiego braciszka na przejażdżkę rowerową. Nie wie, jak niebezpieczne dla niego jest zwykłe wyjście z domu – nie zna bowiem wielkiej rodzinnej tajemnicy. Gdy na placu zabaw chłopca porywa stado złowrogich wron, Prue razem ze szkolnym kolegą wyrusza mu na ratunek. Trop wiedzie do pobliskiego lasu, w którym dziewczynka odkrywa wejście do równoległego, magicznego świata zamieszkałego przez gadające zwierzęta i władających magią ludzi, skrywającego najniezwyklejsze tajemnice. Na czyj rozkaz wrony porwały jej braciszka, z kim przyjdzie jej się zmierzyć, by go ocalić i jak to możliwe, że dwa kroki od domu można odkryć magiczny świat?
W polskim dubbingu usłyszymy między innymi: Julię Totoszko, Joannę Brodzik, Wojciecha Malajkata, Mirosława Zbrojewicza czy Krystynę Czubówkę. W oryginale zagrali natomiast: Peyton Elizabeth Lee, Jacob Tremblay, Mahershala Ali, Angela Basset czy Carrey Milligan.
Za kulisami „Kroniki lasu. Wildwood”
Do pracy nad animacją zatrudniono sześciokrotnie nominowanego do Oscara operatora Caleba Deschanela.
Nie ma pewności, jak coś wyjdzie, dopóki nie zobaczysz, jak rozwinie się w trakcie tworzenia animacji. To tak, jakbyś patrzył na DNA, które staje się człowiekiem i historią. Tak więc patrzysz na malutkie fragmenty i kawałki i próbujesz sobie wyobrazić, w jaki sposób rozwinąć to do pełnometrażowego filmu. I to była najtrudniejsza część – utrzymywanie całego filmu w swojej głowie – mówił w wywiadzie dla HeyUGuys.
Same zdjęcia zajęły prawie sześć lat, a zespół obejmował 40 animatorów. Artyści zbudowali całą scenografię, powstały ruchome w każdym fragmencie lalki bohaterów, a także imponujące modele zwierząt. Zobaczcie, jak wykreowano ten magiczny świat i w jaki sposób wprawiono figury w ruch:
„Wyczuwam Oscara”
Zagraniczni fani kina już teraz mogą oglądać produkcję. Recenzje są naprawdę rewelacyjne – na IMDb animacja ma średnią 8,7 na 10, natomiast na Letterboxd widnieje 4,4 na 5.
W komentarzach pojawiają się już sugestie, że „Wildwood” może wprowadzić zamieszanie w oscarowej stawce.
- To jest ten rodzaj filmu, który naprawdę zdefiniuje dzieciństwo.
- Wyczuwam Oscara!
- Absolutnie porywające. I piękne. Murowany kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film animowany.


