Piotr Rogucki ma za sobą trudny czas. „Pokonałem szklany sufit. Przestałem się bać”

Piotr Rogucki - aktor, wokalista i muzyk - szczerze opowiedział o swoich doświadczeniach zawodowych. W podcaście RMF FM „Studio 96.0” zdradził kulisy swojej 30-letniej kariery. Dziś przyznaje wprost, że najważniejszą drogą, którą przeszedł do tego momentu była „wielokrotna i spektakularna porażka oraz długoterminowy brak sukcesu, brak akceptacji (...) i jednocześnie szkoła pokory, konsekwencji, determinacji, wytrwałości”.
Piotr Rogucki, źródło: RMF FM
  • ● W podcaście RMF FM „Studio 96.0” Piotr Rogucki opowiedział o swoich sukcesach, porażkach oraz powrocie do koncertowania z zespołem Coma.
  • ● 48-latek dziś otwarcie mówią o trudnych momentach w karierze i przełomach w swoim życiu zawodowym.
  • ● Odwiedź stronę główną RMF FM.

Piotr Rogucki - 30 lat kariery i niełatwa droga do sukcesu

Piotr Rogucki to artysta interdyscyplinarny - kompozytor, poeta, aktor i performer. To także absolwent PWST w Krakowie, który od początku swojej drogi artystycznej związany z teatrem i aktorstwem.  Zdobył popularność jako wokalista zespołu Coma. Na swoim koncie ma nie tylko wiele hitów nagranych z zespołem czy solowo, ale również charakterystycznych ról. Występował na deskach TR Warszawa i Teatru Piosenki we Wrocławiu, a na ekranie można go było zobaczyć w produkcjach takich jak „Skrzydlate świnie”, „Misja Afganistan” czy „Wielka woda”. Mimo ogromnych sukcesów, droga Roguckiego do miejsca, w którym jest dziś, nie była łatwa. W podcaście RMF FM „Studio 96.0” artysta opowiedział m.in. o przełomowych momentach w życiu, nadchodzącej trasie koncertowej, działalności domu dla twórczości Czule, współpracy z Normalnymi Ludźmi, nowych projektach oraz powrocie do koncertowania z Comą.

Piotr Rogucki o przełomowym momencie w życiu: „Granica została przekroczona”

W szczerej rozmowie z Mateuszem Opyrchałem Rogucki otwarcie przyznał, że przez lata nie czuł się w pełni zaakceptowany – ani w świecie muzyki, ani w środowisku aktorskim. 

Aktorzy traktowali mnie jak muzyka, który bawi się w aktorstwo, a muzycy, jak aktora, który bawi się w śpiewanie. Natomiast zauważyłem, że ta granica została przekroczona i zostałem zaakceptowany w obu środowiskach jako swój człowiek

- wyznał. Przełom przyszedł stosunkowo niedawno, kiedy sam zaakceptował siebie jako artystę. „Pokonałem szklany sufit. Dwa lata temu sam zrozumiałem i zaakceptowałem to, że jestem artystą. Przestałem się bać” – dodał. Dziś podkreśla, że wreszcie czuje się na właściwym miejscu: „Wróciłem na tory. A właściwie po raz pierwszy się na nich znalazłem”.

CZYTAJ TAKŻE: Piotr Rogucki po 30 latach rusza w „trasę swoich marzeń”. „Patrzę w przyszłość, a nie w przeszłość”

Sukces, który doprowadził do porażkiTo była dla niego szkoła pokory: „wielokrotna i spektakularna porażka...”

Piotr Rogucki nie kryje, że droga do obecnego sukcesu była pełna trudnych doświadczeń. Dziś otwarcie mówi, że to ukształtowało go jako człowieka i twórcę, pozwalając spojrzeć na własną karierę z dystansem i nową energią. Jak myśli o sobie z czasów największej popularności Comy? Jak 28-letni Piotr Rogucki oceniałby tego artystę, którym jest dziś?

Byłby zazdrosny. Nie umiał taki być. Miał drogę do przejścia

- wyznał szczerze i wyjaśnił: „Najważniejszą drogą, którą przeszedł do tego momentu, była wielokrotna i spektakularna porażka oraz długoterminowy brak sukcesu, brak akceptacji, cierpienie, jakiś rodzaj czyśćca. I jednocześnie szkoła pokory i konsekwencji, determinacji, wytrwałości”.

Piotr Rogucki szczerze o Comie: „Trzeba zweryfikować swoje cele”

Choć w szczycie popularności Coma wydawała się mieć wszystko, rzeczywistość była znacznie bardziej skomplikowana. Niewiele osób miało świadomość problemów, z którymi zmagali się członkowie zespoły. 

To był bardzo trudny okres. Dostąpiliśmy tego, czego artyści czasem dostępują, czyli stają się ofiarami własnego sukcesu…

- przyznał Rogucki i wyjaśnił: „Robisz muzykę, którą już – dzięki temu, że cię zaakceptowała gruba rzesza fanów, musisz robić dalej tak, jak oni chcą i czujesz wewnętrzną potrzebę, żeby sprostać ich oczekiwaniom, żeby oni byli zadowoleni. Ale te oczekiwania, ze względu na to, że to jest tak duża grupa są różne i każdy chce czegoś innego, a ty nie wiesz, jaki ich wszystkich zadowolić. A jednocześnie nie chcesz nikogo stracić”. Presja oczekiwań i chęć zadowolenia wszystkich sprawiły, że w zespole nastąpił kryzys. „To się zaczęło dziać przed »Hipertrofią«” (album wydany w 2008 roku - przyp. red.) Lulminacja nastąpiła podczas „Czerwonego albumu” (wyd. 2011 r.).

Tam już zaczęliśmy trochę zbaczać ze ścieżki. No i potem też był dramat i rozpad. No i… bardzo dobrze. Tak musiało być. Natomiast mogło się nie udać

- zauważa. Powrót Comy na scenę po latach okazał się sukcesem. Przyciągnął nie tylko wiernych fanów, ale również nowe pokolenie wielbicieli. Był okazją do nowego otwarcia i redefinicji celów. Rogucki przyznaje, że zmiana perspektywy jest w takich sytuacjach kluczowa: „trzeba zweryfikować swoje cele, na zasadzie: co jest najważniejsze? I kiedy najważniejsze staje się dla ciebie bycie szczerym, uczciwym i ta twoja energia, a nie energia sukcesu czy też akceptacji, no to sobie z tym poradzisz. Natomiast jeżeli nadal, bezwzględnie oczekujesz czyjegoś poklasku i pogłaskania po głowie, no to się z tego nie wydostaniesz” – podsumował artysta.

Całego wywiadu z Piotrem Roguckim można posłuchać na rmfon.pl, popularnych serwisach streamingowych oraz zobaczyć na YouTube.

chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Czytaj dalej: