„The Traitors” w ogniu krytyki
Finał trzeciej edycji „The Traitors” dla wielu nie był żadnym zaskoczeniem – program wygrali zdrajcy: Iza i Wojtek, którzy dotarli do końcowego etapu z pomagającym im lojalnym, Pawłem. Duet sięgnął po nagrodę w wysokości 369 200 zł, ale nie było to słodkie zwycięstwo. Widzowie już od kilku odcinków mocno krytykowali sezon za bardzo wulgarnych i nieempatycznych uczestników. Zdaniem wielu nieuczciwe było też pójście do programu z bliskimi osobami. Przypomnijmy, że Wojtek grał z żoną Dorotą, a Iza z siostrą bliźniaczką Darią.
Tomek z drugiego sezonu punktuje zdrajców
Widzowie oczekiwali bardzo wiele. Poprzedni, drugi sezon programu obfitował w sprytne zagrania, intrygi, ale bez wyzwisk i z zachowaniem wzajemnego szacunku. W porównaniu trzecia edycja wypadła naprawdę słabo, oglądający byli świadkami wielokrotnego przekraczania osobistych granic.
Drugą edycję wygrali zdrajcy: Gosia, Grzegorz i Tomek. Trzeci z wymienionych gościł w jednym z odcinków „Areny” i komentował trzeci sezon. Już wtedy zaznaczył, że jego zdaniem zdrajcy nie grają wybitnie, a ich sukcesy to w dużej mierze zasługa okoliczności – skłóconych lojalnych, którzy nie łączą faktów i ślepo, bezgranicznie ufają ich słowom.
Tomek nie przebierał w słowach: „to nie Fame MMA”
Tomek postanowił zabrać głos ponownie, tym razem na TikToku. Skłonili go do tego Dorota i Wojtek, którzy polubili komentarz uderzający w niego samego. Na początku postawił pytanie: dlaczego w poprzedniej edycji wszyscy byli pod wrażeniem gry zdrajców, a teraz obserwujemy mnóstwo słów krytyki?
W długim nagraniu Tomek wyjaśnia, że widzów nie interesuje, kto wygrał show, ale w jaki sposób grali poszczególni uczestnicy:
Widzowie chcą oglądać po prostu fajnych ludzi i fajną grę. Grę fair. To szacunek do innych buduje szacunek do nas w tym programie. W codziennym życiu jest dokładnie tak samo.
Uczestnika drugiej edycji nie przekonują też argumenty zwycięzców – wprost mówi, że upraszczają oni cały temat argumentami o rzekomej zazdrości: - O co niby? O 150 tysięcy? Albo o 10 minut quasi-sławy? No nie żartujmy.
„Po dwóch edycjach cały fandom wiedział, że ten program jest fajny. To nie Fame MMA”
„Metody totalnie nie z mojej bajki”
W filmie Tomek ponownie zwrócił uwagę na nieczystą grę zdrajców i wytłumaczył, że widzowie nie oczekiwali braku kultury, wyzwisk i przekraczania granic. Wymienił przy tym najczęściej krytykowane przez oglądających sytuacje:
- Obrażenie Natalii przez Izę, która wyśmiała jej wygląd: „Słodki pączuszku, siedzący, pierdzący, nic nie robiący […] powinnaś pogodzić się z trenerem personalnym”,
- Obrażenie Łucji przez Wojtka, który nazwał ją „laleczką Chucky”,
- Obrażenie Kasi przez Pawła, który określił ją mianem „pindy w okularach” .
Tomek nazwał to wprost wulgarnym zastraszaniem słabszych. Stwierdził też, że widzowie nie mieli szans poznać wielu ciekawych uczestników, bo cały program został zdominowany przez cztery osoby, w domyśle: Wojtka, Dorotę, Pawła i Izę. Wypowiedział też słowa podnoszone przez komentujących: przychodzenie do show z bliską osobą daje wyraźną przewagę.
Na koniec Tomek pogratulował zwycięzcom, ale wyłącznie wygranej: „Metody totalnie nie z mojej bajki”.
Reakcje widzów i uczestników
Wypowiedź Tomka spotkała się z dużym odzewem – nagranie opublikowane zaledwie wczoraj zdobyło już ponad 8 tysięcy reakcji i 350 komentarzy. Wśród nich znalazły się nie tylko te od widzów, ale i samych uczestników. Pod filmem odezwała się chociażby Natalia, uczestniczka tej edycji:
Nie przypominam sobie, żebym usłyszała komentarz, który tak trafnie oddaje klimat trzeciej edycji.
Pod słowami Tomka „podpisała się” również jego programowa koleżanka i zdrajczyni, Patrycja.

