Był młody, na studiach i bez brody. To Kuba Badach śpiewał „Małe szczęścia”
Kuba Badach to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów w Polsce. Wokalista, kompozytor, autor tekstów i trener „The Voice of Poland” od lat buduje swoją pozycję na rynku muzycznym. Jednak nie wszyscy fani pamiętają o jego początkach, kiedy jako młody student współpracował z Robertem Jansonem – twórcą sukcesów Varius Manx. To właśnie wtedy, w 1997 roku, Badach zaśpiewał na płycie „Trzeci wymiar” utwór „Małe szczęścia”, który stał się jednym z największych hitów dekady.
W teledysku do tego utworu młody Badach występuje w charakterystycznej czapeczce, bez charakterystycznej dziś dla niego brody, w luźnym t-shircie i rozpiętej koszuli. Wielu słuchaczy przez lata nie miało pojęcia, że to właśnie on jest wykonawcą tej piosenki. „Po 29 latach dowiaduję się, że śpiewa to Kuba Badach...”,
Kiedy znasz i słuchasz piosenkę od jakichś 20 lat, a dopiero teraz odkrywasz, że to Kuba Badach... bezcenne
– takie komentarze możemy znaleźć pod teledyskiem na YouTube. Fani przyznają: „Ta piosenka jest jakaś zaczarowana... zawsze mnie wzrusza, dociera do najgłębszych zakamarków duszy” czy „Mam nadzieję, że Kuba Badach wie, jaki skarb stworzył dla ludzi. Na zawsze :)”.
CZYTAJ TAKŻE: Kwaśniewska wyjawiła prawdę o Badachu. Niewiele osób o tym wiedziało. „Gdyby on...”
Kuba Badach na początku kariery podjął decyzję, która zmieniła jego życie. „Nie wykorzystałeś najlepszego punktu w swojej karierze”
Choć „Małe szczęścia” były dla młodego studenta akademii muzycznej przepustką do komercyjnej kariery, Kuba Badach wybrał mniej oczywistą ścieżkę. Zamiast kontynuować współpracę z Robertem Jansonem, postanowił wyruszyć w trasę jazzową z Bernardem Maselim – wybitnym kompozytorem i pedagogiem. Sam Badach wspomina:
Przez kilka lat miałem wręcz wrogów w branży muzycznej, którzy mówili: „Jak mogłeś zrobić coś tak głupiego. Po prostu nie wykorzystałeś najlepszego punktu w swojej karierze. Taka szansa ci się nie powtórzy”. Ale ja miałem ochotę jechać z profesorem Maselim, bo jego podziwiałem od dziecka.
- przyznał w rozmowie z Mateuszem Opyrchałem w RMF FM. Decyzja była dla wielu osób kontrowersyjna, ale doświadczenie okazało się bezcenne. „Moja pierwsza trasa to było 27 koncertów bez dnia przerwy. Dzień po dniu. (...) I byłem najszczęśliwszy, bo to była taka szkoła życia, że nie zamieniłbym tego na nic innego. Ale wtedy, z takiego pragmatycznego punktu widzenia, nie miało to kompletnie sensu” – podkreślił Badach.
CZYTAJ TAKŻE: Badach ocenił Sanah. Trener „The Voice of Poland” mówi wprost: „byłem na próbach i widziałem...”
Kuba Badach żałuje tego, co się stało? „Byłem najszczęśliwszy, bo to była taka szkoła życia”
Dziś Kuba Badach nie żałuje swoich wyborów. Trener „The Voice of Poland” od lat konsekwentnie rozwija karierę solową i koncertuje z zespołem Poluzjanci, którego liderem jest od ponad trzech dekad. W podcaście STUDIO 96.0 przyznaje, że jest dumny z obranej drogi:
Robię muzykę, którą lubię. Robię muzykę, która nie jest muzyką „na skróty”, nie jest obliczona na efekt. Nie jest pisana dlatego, żeby była komercyjna. Nie jest po to, żeby się podobała wszystkim. Mnie się ma podobać. I okazuje się, że jednak jakoś to działa.
Artysta podkreśla, że największym sukcesem jest dla niego zaufanie publiczności: „Dla mnie ogromnym sukcesem jest to, że bilety na moje koncerty się sprzedają. Po prostu ludzie chcą wydać część swoich dochodów po to, żeby spędzić ze mną czas. Uważam, że to jest ogromny komplement dla artysty i na to wszystko długo pracowałem bardzo uczciwie i szedłem drogą, z której wielokrotnie się śmiano, albo ktoś pukał się w głowę (...) ale robiłem to, bo czułem, że ja tak chcę”.
- Zięcia zazdrości jej pół Polski. Jolanta Kwaśniewska przerwała milczenie
- Uczestniczka „The Voice” ujawnia prawdę o Badachu. „Jako jedyny trener…”
- „Myślę, że wszyscy artyści czują…” - współpracownik wyjawił prawdę o Badachu. To nie były plotki
- Ten występ w „The Voice” przejdzie do historii. Badach ogłosił po nim koniec kariery
