Jessica Mercedes w „Girls of Warsaw”
Na platformie Prime Video możemy już oglądać serial dokumentalny „Girls of Warsaw”. Produkcja skupia się na pokazaniu prawdziwego życia popularnych polskich influencerek, które w internecie mają ogromne zasięgi. Bohaterkami są: Andziaks, Ola Nowak, Klaudia Sadownik oraz Jessica Mercedes.
Ostatnia z nich zaczęła publikować w sieci w 2010 roku w czasach, gdy na topie były blogi i zajmowała się przede wszystkim tematami modowymi. W późniejszych latach jej działalność przeniosła się na YouTube’a oraz Instagrama – który finalnie stał się jej głównym kontem w internecie. Obecnie 33-latka uważana jest za jedną z pionierek i najpopularniejszych polskich influencerek oraz blogerek modowych. Moda cały czas największym zainteresowaniem Jessici, dzięki czemu kobieta pojawia się na pokazach światowych projektantów i współpracuje z najważniejszymi markami.
Post on Instagram
Jessica Mercedes o publikowaniu w sieci. „Myślałam sobie, że muszę być szczęśliwa, uśmiechnięta”
W rozmowie z RMF FM, która odbyła się przy okazji premiery serialu, Jessica Mercedes opowiedziała nieco więcej o tym, co publikuje w sieci i jaką Jess tam pokazuje. Kobieta przyznała, że nie wrzuca do internetu wszystkiego, ale cały czas jest szczera. – Nie udaję nikogo, ale nie wrzucam wszystkiego – powiedziała.
33-latka wyznała, że nie chciała publikować gorszych momentów, bo bała się, że nie będzie przez to miała zleceń:
Przez ostatnie lata trochę się hamowałam w pokazywaniu wielu rzeczy, bo myślałam sobie, że muszę być szczęśliwa, uśmiechnięta, bo nie dostanę pracy, zleceń, ludzie mi nie będą dawać lajków, jak będę pokazywać takie gorsze etapy.
Podkreśliła, że jest osobą wrażliwą i często towarzyszy jej lęk, że ktoś jej nie polubił.
Ja myślałam, że zostanę tam zlinczowana i że już mnie nikt nie będzie lubił. Ja się cały program martwię, że mnie ktoś nie lubił. (…) Wszystkim się przejmowałam, jestem osobą bardzo wrażliwą, bardzo przejmującą się…
Post on Instagram
Influencerka zaznaczyła, że w przypadku „Girlf of Warsaw” bardzo ułatwiło, że to ekipa podążała za nią i mogła wyłapać bardziej emocjonalne momenty. Ona sama nie publikuje na swoich kontach tego rodzaju treści: – Dotychczas w mojej karierze to było dla mnie too much (za dużo – przyp. red.). Ja nie dodaję filmików, gdzie płaczę do kamery itd – powiedziała. Po chwili dodała, że prezentujący ją w trudnym momencie filmik, który pojawia się w produkcji, nigdy nie został nigdzie dodany.
– To nagranie, które tam państwo zobaczycie, to było nagranie, które ja sobie nagrałam do archiwum. Tak żeby mi ulżyło, bo siedziałam sama w domu. (…) Ja to nagrałam i nigdy nie dodałam. Ja to nagrałam dla siebie.
