Małaszyński o popularności „Magdy M.”: „paradoksalnie ten ogromny sukces trochę mnie ograniczył”
Paweł Małaszyński to aktor teatralny, filmowy i telewizyjny z bogatym dorobkiem zawodowym. Występował m.in. w takich produkcjach jak „Biała sukienka”, „Oficer”, „Tajemnica twierdzy szyfrów” czy „Lekarze”. Jednak to właśnie rola Piotra Korzeckiego w „Magdzie M.” przyniosła mu największą rozpoznawalność. Aktor po latach przyznał, że fenomen serialu z jednej strony otworzył mu wiele drzwi, ale z drugiej – zawodowo go ograniczył.
Paradoksalnie ten ogromny sukces trochę mnie ograniczył. (...) Chciałem, żeby każda kolejna postać była z innego świata. Zmieniać się, szukać, próbować rzeczy, których wcześniej nie robiłem
– wyznał w rozmowie z Michałem Misiorkiem z Plejady.
CZYTAJ TAKŻE: Po 20 latach podjął decyzję o rozstaniu. Paweł Małaszyński dziś mówi wprost: „wolę blizny niż otwarte rany”
„Przyklejono mi łatkę przystojnego, sympatycznego amanta”
Popularność „Magdy M.” sprawiła, że Małaszyński został zaszufladkowany jako ekranowy amant. „Przyklejono mi łatkę przystojnego, sympatycznego amanta”.
Zaczęło do mnie trafiać dużo podobnych propozycji, głównie komedii romantycznych, a ja zacząłem odmawiać podobnych ról
– przyznał aktor. Podkreślił jednocześnie, że wówczas teatr stał się dla niego miejscem, gdzie mógł pokazać inne oblicze. „Ludzie często przychodzą tam z gotowym wyobrażeniem o mnie, zbudowanym przez role ekranowe, a po spektaklu patrzą na mnie trochę inaczej. I chyba właśnie o to chodzi” – dodał.
Post on Instagram
Małaszyński dziś żałuje tego, co się stało? „Nie będę hipokrytą”
Aktor nie ukrywa, że odrzucał wiele propozycji, również reklamowych, obawiając się utraty wiarygodności. „Nie będę hipokrytą. Pieniądze ułatwiają życie, dają bezpieczeństwo i możliwości. Ale nie chciałem, żeby tylko one decydowały o moich wyborach”.
Bałem się, że bardzo szybko się wypalę, przeeksploatuję swój wizerunek i zamiast być aktorem stanę się nagle chłopakiem z reklamy
– tłumaczył. Zaznaczył jednak, że każdą decyzję podejmował zgodnie ze sobą i dziś nie żałuje swoich wyborów.
Paweł Małaszyński chciał zrezygnować z aktorstwa? „Może po prostu nie umiem dobrze korzystać z darów losu”
Małaszyński w szczerej rozmowie wyznał, że momentami rozważał nawet rezygnację z aktorstwa. „Przyznaję, że parę razy chodziło mi to po głowie.
Rozważałem taką drogę, tylko chyba nigdy do końca nie wiedziałem, co innego mógłbym robić.
(…) Poza tym jest jeszcze teatr. I chyba miłość do niego zawsze ostatecznie zwyciężała” – wyznaje. Aktor podkreślił, że wdzięczność za spotkanych mistrzów i naukę wyniesioną z teatru pozwoliła mu przetrwać trudniejsze chwile. „Nauczyli mnie kontaktu z publicznością — jak zdobyć jej uwagę i jak jej nie stracić. Ale nauczyli mnie też czegoś znacznie ważniejszego — profesjonalizmu, kultury osobistej, szacunku do partnera, miłości do teatru i etyki zawodowej”.
CZYTAJ TAKŻE: Szczere wyznanie Brodzik. O relacji z Wilczakiem mówi wprost: „jeśli ktoś próbował…”
