Czterodniowa przerwa od zakupów w grudniu
W grudniu sklepy przeżywają prawdziwe oblężenie – świąteczny szał zakupowy objawia się nie tylko na działach spożywczych, ale i wszystkich punktach oferujących to, co nadaje się na prezenty pod choinkę. W galeriach widać wówczas zatrzęsienie i tłumy ludzi kupujących coś „na ostatnią chwilę”.
W tym roku może być inaczej. Kalendarz na grudzień układa się w wyjątkowy sposób, który zafunduje Polakom aż czterodniową przerwę od zakupów. Jak to możliwe?
- Wigilia wypada w czwartek. Jest ona dniem ustawowo wolnym od pracy, dlatego sklepy będą zamknięte.
- Pierwszy i Drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia wypadają kolejno w piątek i sobotę. Wtedy też nie zrobimy zakupów.
- Choć 27 grudnia nie jest w kalendarzu świętem, tym razem wypada w niedzielę. Zakupy znów będą niemożliwe.
Oznacza to, że środa 23 grudnia będzie ostatnim dniem na wizytę w sklepie. Ich otwarcie nastąpi dopiero początkiem kolejnego tygodnia, w poniedziałek 28 grudnia.
Które sklepy będą otwarte?
Zamknięciu podlega znaczna większość sklepów, w tym dużych supermarketów z artykułami spożywczymi czy galerii handlowych – czynne nie będą więc m.in. sklepy odzieżowe czy z zabawkami. Oznacza to, że trzeba znacznie wcześniej zaopatrzyć się w świąteczny asortyment. Nietrudno zgadnąć: środa 23 grudnia może być dniem szczególnego zatrzęsienia w sklepach każdego rodzaju. Nie wiadomo jeszcze, jakie udogodnienia dla klientów zostaną wprowadzone. W przeszłości zdarzyło się, że przed maratonem dni niehandlowych Biedronka czy Lidl były otwarte dłużej.
Dodatkowo należy pamiętać, że czynne mogą pozostać sklepy franczyzowe czy mniejsze, osiedlowe. To ostatnia deska ratunku w momencie, gdy brakuje podstawowych produktów.
Niedziele handlowe w grudniu
Zamiast martwić się tym, czy 23 grudnia nie zastaniemy przetrzebionych sklepowych półek, warto zaplanować zakupy wcześniej. Oprócz dni powszednich, w grudniu aż trzy niedziele będą handlowe. Są to kolejno: 6, 13 i 20. To rozwiązanie w zamyśle ma zapobiec skumulowaniu klientów na ostatni moment.
Co ciekawe, dopiero w 2037 roku będziemy mieli do czynienia z taką samą sytuacją w kalendarzu.

