Śnieg w środku lata i różowe niebo, czyli jak Tambora zmieniła świat
Wszystko zaczęło się na początku XIX wieku w dzisiejszej Indonezji, gdzie potężny wulkan Tambora dał o sobie znać z siłą, jakiej nie odnotowano od czasów starożytności. Eksplozja z 1815 roku była tak gigantyczna, że wulkan wyrzucił do atmosfery około 200 kilometrów sześciennych materiału wulkanicznego. Badacze obrazowo porównują tę masę do 200 tysięcy Pałaców Kultury i Nauki zmielonych w pył. Najgorszy okazał się jednak dwutlenek siarki, który w wyższych partiach atmosfery przekształcił się w aerozole siarczanowe, tworząc gigantyczną, globalną barierę dla promieni słonecznych. Ziemia została odcięta od życiodajnego ciepła, a średnia temperatura na lądach błyskawicznie spadła o około jeden stopień Celsjusza, co w połączeniu z trwającą wówczas tzw. małą epoką lodowcową przyniosło katastrofalne skutki dla całej północnej półkuli.
Rok bez lata przyniósł głód, tyfus i... narodziny potwora Frankensteina
Informacje o katastrofie docierały do Europy i Ameryki z ogromnym opóźnieniem, ale mieszkańcy Zachodu nie potrzebowali gazet, by zrozumieć, że dzieje się coś dramatycznego. Rok 1816 zapisał się w historii jako „rok bez lata” – w Londynie obserwowano anomalie optyczne i niepokojące, purpurowe zachody słońca, które do dziś możemy podziwiać na obrazach Williama Turnera. Brak słońca i nieustanne ulewne deszcze doprowadziły do gigantycznego kryzysu humanitarnego. W Wielkiej Brytanii i Irlandii całkowicie zniszczone zostały uprawy zbóż i ziemniaków, co wywołało brutalne zamieszki głodowe oraz śmiertelną epidemię tyfusu, która w samej Irlandii zabiła ponad 65 tysięcy osób.
W lipcu w amerykańskim Connecticut prasa donosiła o braku jakichkolwiek oznak lata, a w sąsiednim Massachusetts w sierpniu z dachów zwisały kilkucentymetrowe sople lodu. Ta mroczna, depresyjna atmosfera uderzyła również w świat kultury – to właśnie podczas tamtego ponurego, szwajcarskiego lata Lord Byron napisał wiersz „Ciemność”, a Mary Shelley, uwięziona przez fatalną pogodę w czterech ścianach pensjonatu, stworzyła kultową postać Frankensteina oraz dała początek nowożytnym opowieściom o wampirach.
Śnieg w czerwcu - jak poradzili sobie Polacy?
Co ciekawe, anomalie te mocno dotknęły również ziemie polskie, o czym donosiły ówczesne kroniki i prasa. „Kuryer Litewski” pisał z przejęciem o niebie pokrytym grubą warstwą chmur i opadającym zewsząd popiele, a wybitny historyk Joachim Lelewel w swoich listach z Wilna narzekał na nieustanny chłód i deszcze w połowie maja. W czerwcu w Lublinie kilkukrotnie spadł śnieg, niszcząc tradycyjne uprawy i zmuszając lokalnych gospodarzy do radykalnych kroków. Aby przetrwać, polscy rolnicy musieli masowo przerzucić się na uprawę niedocenianego dotąd i znacznie bardziej odpornego na kaprysy pogody ziemniaka, co na stałe zmieniło strukturę naszej narodowej diety.
Globalny kryzys i brak owsa dla koni zainspirował także niemieckiego wynalazcę Karla Draisa do stworzenia „draizyny” – pierwszego prekursora dzisiejszego roweru, poruszanego siłą ludzkich mięśni zamiast zwierząt pociągowych. Z kolei Justus von Liebig, który jako dziecko cierpiał z głodu w ogarniętych kryzysem Niemczech, poświęcił życie badaniom nad odżywianiem roślin, co doprowadziło do rewolucyjnego odkrycia nawozów mineralnych. W ten sposób potężna erupcja na drugim końcu świata, choć przyniosła ogromne cierpienie, paradoksalnie pchnęła naszą cywilizację na zupełnie nowe tory rozwoju.
Źródło: PAP



